Zaszufladkowany do: @wierszem
Dziś wiersze smutne, nostalgiczne. O pożądaniu i stracie. Coś, co nie ukoi Waszych skołatanych dusz, jedynie przejedzie po nich pazurem wspomnień. Autor jak zawsze wciela się w erotomana i superfaceta. Jak zawsze – możecie ronić łzy podczas czytania. Nie wstydźcie się tego. Ale potem idźcie do psychiatry, bo to znaczy, że coś z Wami nie tak.
Rozstania
Zwabiłem ją do domu,
i wiersze jej czytałem.
Co utwór – to drink,
ostre tempo miałem.
Szybko się zakończył
wieczór poetycki.
Gdzieś po siedmiu drinkach
pokazała cycki.
No a potem – wiecie…
Przed samym świtaniem
Sprawnie się rozstała
Z całym swym ubraniem.
A ja będąc chłopem,
Nie jakimś idiotą,
To sam chwilę później
Rozstałem ją z cnotą.
Niestety gdym kimał
Ta nie mówiąc wiele
Sprawnie mnie rozstała
Z wypchanym portfelem.
Gorzko rozmyślałem
Już podczas śniadania:
Ach, jakże bolesne
Bywają rozstania.
Przyjaźń
Robiliśmy to wszędzie,
Robiliśmy nieraz.
A ty mnie nazywasz
przyjacielem teraz?
Gdy tu sobie siedzę
Wspomnieć nikt nie broni
Jak mój “wkład” w naszą “przyjaźń”
Trzymałaś w swej dłoni.
Infectious Grooves – Violent And Funky (tak, ten bass, co go tam słychać gra teraz w Metallice)
Dałem odrobinę blogowi na przeczyszczenie, wywaliłem kilkanaście akapitów, dobrze mu toi zrobi – jak mawiają mistrzowie – pisanie polega na skreślaniu.
Odnalazłem także kilka prastarych wierszydeł, które niniejszym cytuję – i które zapewne znajdą się w moim następnym tomiku poetyckim. Birerzcie i czytajcie z tego wszyscy:
Pomoc dorgowa
stoję – łup! – podjeżdżam – ciągnę
stoję – łup! – podjeżdżam – ciągnę
stoję – łup! – podjeżdżam – ciągnę
stoję – łup! – podjeżdżam – ciągnę
stoję – łup! – podjeżdżam – ciągnę
i od nowa
pomoc drogowa.
Furmanka
wychodzę w bezkres dnia
wychodzę na ulicę
wychodzę w chłód poranka
dostojna i nieustraszona
dzika, nieujarzmiona
asfaltem płynie
furmanka.
Wał
miażdżę
płaszczę
tłoczę
zgniatam
jak mnie zwał
tak mnie zwał
możesz do mnie mówić “wał”.
Metallica – “The Day that never comes”
Wypiłem piwo i zebrało mi się na pisanie. Niestety – jak zazwyczaj – nie mam wam nic do powiedzenia specjalnego. Dzień umknął mi pracowicie – siedzę i rysuję od mniej więcej 11.00 (bo ja dużo rysuję – mówiłem wam?), słucham muzyki z Deezera i w zasadzie dokładnie na tym upłynął mi dzień. Żonę wypuściłem nad morze, bo i tak nie miałbym czasu by się nią zajmować. Cieszę się renesansem małżeństwa. Ostatnie trzy dni to było katharsis – poczułem się jak kiedyś. Poczułem, że warto, poczułem, że żyję.
Och, kilka dni temu usłyszałem dużo gorzkich słów, sam pewnie też kilka wystrzeliłem z siebie… I leżeliśmy tak rozstrzelani. A potem udało się zmartwychwstać.
To coś dla czego wogóle warto żyć.
Mówię wam. Będzie dobrze. Będzie cudownie. Jak w niebie.
Właśnie wybaczyłem wszystkim wszystko. Kiedyś i mnie może będzie wybaczone.
Posłuchajcie tego – Ashes To Ashes grupy Faith No More. Coś pięknego – najpierw tekst, potem video:
I want them to know it’s me
It’s on my head
I’ll point the finger at me
It’s on my head
Give it all to you
Then I’ll be closer
Smiling with the mouth of the ocean
And I’ll wave to you with the arms of the mountain
I’ll see you
I will let you shout no more
It’s on my head
I’ll pick you up from the floor
It’s on my head
I’ll let you even the score It’s on my head
Give it all to you
Then I’ll be closer
Smiling with the mouth of the ocean
And I’ll wave to you with the arms of the mountain
I’ll see you
Give the same to me then I’ll be closer, closer
Give the same to me then I’ll be closer, closer
Smiling with the mouth of the ocean
And I’ll wave to you with the arms of the mountain
Give the same to me then I’ll be closer
Zaszufladkowany do: @home
The Invitation
It doesn’t interest me what you do for a living.
I want to know what you ache for,
and if you dare to dream of meeting your heart’s longing.
It doesn’t interest me how old you are.
I want to know if you will risk looking like a fool
for love, for your dreams,
for the adventure of being alive.
It doesn’t interest me what planets are squaring your moon.
I want to know if you have touched
the centre of your own sorrow,
if you have been opened by life’s betrayals
or have become shrivelled and closed from fear of further pain.
I want to know if you can sit with pain,
mine or your own, without moving to hide it
or fade it or fix it.
I want to know if you can be with joy mine or your own.
if you can dance with wildness and let the ecstasy
fill you to the tips of your fingers
and toes without cautioning us
to be careful, be realistic,
remember the limitations of being human.
It doesn’t interest me if the story you are telling me is true.
I want to know if you can disappoint another
to be true to yourself.
If you can bear the accusation of betrayal
and not betray your own soul.
If you can be faithless and therefore trustworthy.
I want to know if you can see Beauty
even when it is not pretty every day,
and if you can source your own life from its presence.
I want to know if you can live with failure, yours and mine,
and still stand at the edge of the lake
and shout to the silver of the full moon,“Yes.”
It doesn’t interest me to know where you live,
or how much money you have.
I want to know if you can get up after the night of grief and despair,
weary and bruised to the bone,
and do what needs to be done to feed the children.
It doesn’t interest me who you know
or how you came to be here.
I want to know if you will stand
in the centre of the fire with me and not shrink back.
It doesn’t interest me where or what
or with whom you have studied.
I want to know what sustains you from the inside
when all else falls away.
I want to know if you can be alone with yourself,
and if you truly like the company
you keepin the empty moments.
© Oriah Mountain Dreamer, from the book The Invitation published by HarperSanFrancisco, 1999
Zaszufladkowany do: @wierszem
Kilka wierszy, których nie powstydziłby się nawet Piotr Rubik. Gdyby pisał wiersze.
Wypaliłem się
by nie wstać i nie wyjść – trzymam się fotela
przysypiam na layoutach, które usypiają
musimy być dzielni jak ksiądz, co niedziela
jak żarówki Philipsa, co się nie wypalają
musimy być sprawni jak zagłębie Ruhry
jeszcze tylko 35 lat do emerytury
Strumień świadomości
przez przedpokój przepłynął
strumień świadomości
i teraz chlupocze
w butach moich gości
Guzik doktora Pai-Chi-Wo
i gdy cię naciskam na twoj guzik tajny
mówisz że ci dobrze i że jestem fajny
Erotyk elastyczny
Ach przestań już krzyczeć:
“Zaspokój pragnienie!”
Nie pospieszaj dziewczę
- Zmieniam ogumienie
I jeszcze Peeping Tom “We’re Not Alone”
Zaszufladkowany do: @home

Nic nie mówić, tylko klikać, bo ominie was nieziemskie piękno.
http://www.wrzuta.pl/audio/z7b4bOpdI1/
Rzadko to można stwierdzić z całą pewnością, ale to będzie płyta roku, choć znam dopiero dwa kawałki z niej.
Cheers, Budzy!
Porozmawiałem z Agą. O naszym związku – poważnie, bardzo długo. Jak naprawiać – nalezy zrozumieć, gdzie zgrzyta. Będziemy się starać. Wiele będziemy. Oby wyszło.
Naokoło wieży
musi być stąd jakieś wyjście
powiedział błazen do złodzieja
jest za duże zamieszanie
nie mogę znaleźć ukojenia
biznesmeni piją moje wino
oracze ryją moją ziemię
ile to wszystko jest warte
tego nikt z nich nie wie
nie ma się co podniecać
złodziej mówił łagodnie
jest między nami wielu takich
co myślą że życie to tylko żart
ale ty i ja mamy to a głowy
i to już nie jest nasz los
nie mówmy kłamstw
zapada już noc
naokoło wieży
królewna patrzy i wie
że kobiety przychodzą i odchodzą
bosonogie sługi też
gdzieś daleko stąd
zawarczał dziki ryś
dwaj podróżni nadjeżdżali
i wiatr zaczynał wyć
Złowieszczo brzmią mi w głowie genialne strofy T.S. Eliota od wielu dni, gdy sobie myślę o swoim życiu, końcówka “Wydrążonych ludzi” – to w sumie oczywiście o mnie. Chodzi mi konkretnie o piątą, finalną część poematu:
Więc okrążajmy kaktus nasz
Kaktus nasz kaktus nasz
Więc okrążajmy kaktus nasz
O piątej godzinie rano
Pomiędzy ideę
I rzeczywistość
Pomiędzy zamiar
I dokonanie
Pada Cień
Albowiem Twoje jest Królestwo
Pomiędzy koncepcję
I kreację
Pomiędzy wzruszenie
I odczucie
Pada Cień
A życie jest bardzo długie
Pomiędzy pożądanie
I miłosny spazm
Pomiędzy potencjalność
I egzystencję
Pomiędzy esencję
I owoc jej
Pada Cień
Albowiem Twoje jest Królestwo
Albowiem Twoje jest
Życie jest
Albowiem Twoje jest
I tak się właśnie kończy świat
I tak się właśnie kończy świat
I tak się właśnie kończy świat
Nie hukiem ale skomleniem.
I jeszcze cudo-perełka-klejnocik:
Faith No More – Stripsearch
Zaszufladkowany do: @wierszem
Dwa, na świeżo muzie wyrwane z gardła liryki.
***
a twój profil słodki
o sonet się prosi
gdy wieczór cię ogrzewa
i poranek zrosi
i o życiu marzę
tak cudownym w smaku
ja chcę żyć twym życiem
mój drogi
gumiaku
Informatyk zabiera się za kobietę.
gładzę jej bufory
by się przepełniły
i chłonę wiatraczka
warkocik przemiły
i zawieszam system
i restartów serią
sprawiam, że snop iskier
wybucha feerią
zerkam jak migocze
większość jej diód
czy wielkość mych bajtów
wypełniła głód?
bo chcę mą jedynkę
gdzieś w jej zero wcisnąć
by mogły jej źrenice
w ciemności rozbłysnąć
i będziemy hulać!
w blasku podczerwieni
moim twardym łączem
na wieki złączeni