Macho Grande


Zmiany, zmiany.
październik 29, 2008, 10:37 pm
Zaszufladkowany do: @home, @work

Mocne postanowienie poprawy i żal za grzechy. W temacie bloga. Zdecydowanie za rzadko tu piszę.

Czym wypełnić lukę – poza swoimi przynudzeniami o życiu? Większą ilością przynudzeń o życiu! Już usiłowałem raz wprowadzić to, co zamierzam własnie wprowadzić – skończyło się wyłącznie na zamiarach. 

Może teraz sie uda – oto playlista na dziś (poniżej). Co robię, czego słucham i jak spędzam resztki wolnego czasu. Niby wiele go nie mam – ale wypełniam go po brzegi. Zobaczymy jak sprawdzi się takie coś i czy starczy mi konsekwencji by prowadzić to częściej. Założenie jest takie, że będzie codziennie.

Od dwóch tygodni jestem w posiadaniu potężnej maszyny z 64bitową Vistą. Na giełdzie odradzano mi jej kupno, sugerowano XPka. I sam nie wiem – żałuję czy nie. O Viscie nie mam jeszcze wyrobionego zdania. Spodobały mi się jej bajerki… i tyle póki co. Zaliczyłem już kilka bluescreenów – ale cały czas to dla mnie faza testów. Karta graficzna – potwór Radeon 4870 X2. 8 Gb RAM. W sumie prawie dwa terabajty przestrzeni dyskowej. Totalna apokalipsa. Zobaczymy jak się będzie pracować teraz. Czy system po miesićau sie zamuli…. i czy będę żałować, że nie kupiłem iMaca – bo taki był plan na początku.

Playlista na dziś:

Surfuję:
The Daily Figure
Piękny sajt. Piękna kreska. Wspaniałe rysunki “z gestu” – takie rzeczy otrzeźwiają człowieka i przypominają jak wiele się jeszcze muszę nauczyć by rysować dobrze. No i waham się czy nie powiesić sobie czegoś takiego w kuchni:

Piękna kreska!

Na stronie jest tego więcej...

Słucham:
http://www.deezer.com/track/1143915
http://www.deezer.com/track/1143907
Bloodhound Gang. Jeśli ktoś miałby śpiewać moje poezje – to tylko oni. :)

Oglądam:
“Guzikowcy” Zelenki. W kawałkach – na przenośnym playerku – więc pewnie jeszcze ze dwa dni to będzie na plejliście. Pół obejrzałem i wciąga.

Czytam:
“Incal” – komiks Moebiusa i Jodorowsky’ego. Moebiusa bardzo poważam. Warto obejrzeć, poczytać, choć całość ma ponad 300 stron.

Gram:
Far Cry – w oczekiwaniu na Far Cry 2

YouTube:
Bloodhound Gang – Uhn Tiss Uhn Tiss Uhn Tiss



Pieśni detepowców. Be Quick Or Be Dead.
październik 21, 2008, 9:48 pm
Zaszufladkowany do: @wierszem, @work

No i znowu trochę odgrzewania kotletów. Znalazłem rękopisy “Pieśni detepowców” – śmiałego w zamierzeniach dzieła przerobienia całej polskiej muzyki na muzykę dla operatorów DTP. A w zasadzie tekstów piosenek. Jeszcze słowem wyjaśnienia – operator DTP to osoba, która robi skład komputerowy dokumentów, które potem idą do druku. Jak każda podejrzana grupa (więźniowie, hiphopowcy itp.) posiada swój własny slang, który występuje w poniższych piosenkach. Poczytajcie sobie, moi radośni czytelnicy:

Autobiografia (detepowca) (Perfect)

Miałem dziesięć lat
Gdy w detepu wszedłem świat
W mej piwnicy był nasz group

Kumpel Maca zniósł
Usłyszałem Quarka blues
I nie mogłem w nocy spać

Pierwszy pecet zmarł
Tego też załatwił Quark
Znów nie można zleceń brać

W naświetlarni gwar
Jak tornado żem się wdarł
Chciałem wręcz
Klisze brać

Cromalin Bóg wie gdzie
I wydruki już nie te
Choć z drukarni folder zszedł

Z myszki został wiór
Wyświeciłem milion bzdur
I poznałem pedeef

Klipartowy szał
Każdy z nas ich pięćset miał
Zamiast nowej pary dżins

A w sobotnią noc
Nadgodziny, pracy moc
Strasznie się nie chciało żyć

Było nas trzech
Rychu, Zdzichu i Grzech
Ale jeden przyświecał nam cel

Za kilka lat
Mieć u stóp caly skład
I zleceń w bród

Alpagi łyk
Szparowanie po świt
Niecierpliwy w nas ciskał się duch

Ktoś dostał gloss
To zawiesił ktoś coś
Coś działo się

Poróżniła nas
Za jej bez babolów twarz
Każdy by się zabić dał

W pewną letnią noc
Przysłała mi pliki .doc
Nie dostałem to com chciał

Powiedziała mi
Klisz komplety mają być
Ja jej że postscripta mam

Szparowała raz
Nie wyświecił nikt na czas
Znów jak pies byłem sam

Sto różnych ról
Klient zwieksza mój ból
Nie nauczył Corela mnie nikt

Przed Macem na wznak
Przechlapałem swój czas
Najlepszy czas

W naświetlarni bez braw
Głupa musiałem grać
W takich sprawach, że jeszcze mi wstyd

Pewnego dnia
Szef powiedział, że ja
Nie umiem nic

Słuchaj mnie tam
zCMYKowałem się sam
Oto wyśnił się wielki mój sen

Medialny tłum
Spija reklamy znów
Drukują mnie

W drukarni pan
Mówi: “Na dysku mam
Z projektami straszliwy chlew”

Otwieram plik
I nie mówie już nic
Znów kiepski skan…

 

Kocham Cię jak Irlandię (Choć tak szparujesz nieładnie) (Kobranocka)

Strasznie mieszać w Corelu ci przyszło
Robiłaś skład niedokładnie
Kiedy czuję klisz twych bliskość
To stwierdzam – szparujesz nieładnie

Ref: A Ty znów jakiś font krzywisz
Sejwujesz, wypuszczasz coś dalej
Drukarze są nieszczęśliwi
I nie chcą drukować Cię wcale

Przed Quarkiem żywisz obawę
Że na postscriptach gdzieś padniesz
W Photoshopie lubisz zabawę
Choć tak szparujesz nieładnie

Ref: Ponownie jakiś font krzywisz
Sejwujesz, wypuszczasz coś dalej
Drukarze są nieszczęśliwi
I nie chcą drukować Cię wcale

Przy pracy poligraficznej
Jakaś czcionka wypadnie
Choć klient dał twarde wytyczne
Ty ciągle szparujesz nieładnie

Ref: I znowu jakiś font krzywisz
Sejwujesz, wypuszczasz coś dalej
Drukarze są nieszczęśliwi
I nie chcą drukować Cię wcale

Czy ktoś ci kiedyś wybaczy
Że działasz tak nieporadnie
Czy montaż dla Ciebie coś znaczy
Bo tak szparujesz nieładnie

Ref: A Ty znów jakiś font krzywisz
Sejwujesz, wypuszczasz coś dalej
Drukarze są nieszczęśliwi
I nie chcą drukować Cię wcale 

 

Przeżyj to sam (Corel to chłam) (Lombard)

W zlecenie patrzysz bez emocji 
Na przekór czasom, terminom wbrew
Ciągle pracujesz w dzień czy w nocy… 
Choć twoje gały już nie te.

Ktoś inny robi skład za Ciebie.
Gdy widzi eRGieB podnosi krzyk
A Ty w Corelu, bo tak lepiej,
Chociaż z poscripta nie będzie nic.

Ref: W Quarku zrób sam!
Corel to chłam!
I to Corel ma najwięcej skaz
Przecież jeszcze Quarka masz…

Widziałeś montaż znów w dzienniku
Był na tym zdjęciu sejmowy tłum
I jeden babol wzrok Twój przykuł:
Złe szparowanie ludzkich głów

Corel wywalił się jak krowa
Na .cdr-y cię wzięła złość.
I począł w Tobie gniew kiełkować,
I pomyślałes: CORELA DOŚĆ! 

Ref: W Quarku zrób sam!
Corel to chłam!
I to Corel ma najwięcej skaz
Przecież jeszcze Quarka masz…

Czyż to nie są piękne songi do śpiewania przy ognisku wraz z całą agencją reklamową? W tym miejscu pragnę serdecznie pozdrowić wszystkich detepowców, których udało mi się spotkać w życiu – o dziwo – większość była całkiem do rzeczy.

Piosnka dnia: Iron Maiden – Be Quick Or Be Dead



Piątek. Wieczna wojna. In My Arms.
październik 17, 2008, 10:17 pm
Zaszufladkowany do: @home, @wierszem, @work

Piątek. Miły w pracy – niewiele dziś było do roboty i z perspektywą miłego weekendu – jutro dokonuję zakupu nowego komputera – potwora, więc komfort pracy zwiększy się mocno. W domu niezwykle miły wieczór, więc czego jeszcze do szczęścia potrzeba? Odrobiny poezji oczywiście. Tym razem wiersz wojenny z przygotowywanego tomiku “Działa zebrane”.

Wieczna wojna 

Szturmuję twe ciało – rozpoczęła się wojna. 
Nie szykujesz obrony a ja jestem gotowy. 
Mój adiutant się pręży – a tyś niespokojna,
Rozpocząłem potężny nalot nalot dywanowy.

Linia frontu przebiega przez kotlinę łona.
Armia rusza dziarsko spośród piersi wzgórz
I mój dzielny żołnierz pokona cię lub skona.
Dywizja pancerna w dolinie jest już.

Na podmokłym terenie mój desant zanika,
Zajmuje pachnącą sawannę twych ud.
A cel jest w zasięgu wyciagnięcia języka.
Czy w pełni docenisz żołnierski mój trud?

Zajmuję pozycję. Gotowość bojowa.
I bombarduję cię pieszczotami.
Nie istnieje wcale tarcza rakietowa,
Żadnych pól minowych nie ma między nami.

Łuk lotu pocisku z potężną głowicą
Ma koniec w tej grocie, gdzie sztab ma obrona.
Ucieka twe wojsko, bezładną ławicą.
Mój odważny żołnierz zadanie wykonał.

No i na deserek odrobina muzyki, tym razem dziwny wybór – Kylie Minogue “In My Arms”



The Team is back! My friends.
wrzesień 14, 2008, 9:17 pm
Zaszufladkowany do: @home, @work

Pierwszy raz od wielu dni miałem dziś okazję popracować z Przyjacielem. Poczuć więź mózgów przez pracę w tzw. teamie. Nie działaliśmy razem już od kilku chyba lat, z góry cieszyłem się na to jak dziecko, po takiej pracowej rozłące. I było jak dawniej – może tylko mniej luzu, za to więcej chłodnego profesjonalizmu, w końcu w reklamie (to branża, w której siedzimy obaj) mamy coś ponad dziesięcioletni staż. Nie wiem jak Przyjaciel – ale ja poczułem magię. Poczułem sie jak dawniej, gdy siedzieliśmy razem i tworzyliśmy rzeczy niestworzone bez narzucania sobie jakiegoś kagańca i barier. Fakt, że teraz bariery istnieja, robimy coś wg dość wyraźnych wytycznych – ale i tak było całkiem miło.
Dzień spłynął mi właśnie na tym, poranek z synem a popołudnie-wieczór z Przyjacielem. A. wyfrunęła do koleżanki, Dziobak starał się nam grzecznie nie przeszkadzać, pytając ze dwa razy czy dalej “programujemy reklamy”. :)
Rozmawiałem z A. przed snem, dość smutna to była rozmowa. No, może nie smutna – ale temat był smutny – o koleżance, która ma dziecko, męża gdzieś za granicą i ledwo daje radę tutaj, a pod względem mieszkaniowym naprawdę kiepsko.
A teraz siedzę sobie i zastanawiam się – czy pracować dalej samodzielnie, złapać za PlaySyation czy może spisać kolejne wiersze, które narodziły sie we mnie w międzyczasie. Zresztą – od pewnego czasu cała ta “kreatywność” aż się wylewa ze mnie i nie bardzo mam nawet czas, żeby ja spożytkować. Mam nadzieję tylko, że nigdy jej nie zbraknie. Amen.

Ostatnio co coś zalinkuję z YouTuba – to to zdejmują od razu… Może teraz się uda. Dla Ciebie, Przyjacielu.

Red Hot Chili Peppers – My Friends



Magia wisi w powietrzu.
czerwiec 28, 2008, 11:06 pm
Zaszufladkowany do: @home, @past, @work

Mówię wam. Będzie dobrze. Będzie cudownie. Jak w niebie.

Właśnie wybaczyłem wszystkim wszystko. Kiedyś i mnie może będzie wybaczone.
Posłuchajcie tego – Ashes To Ashes grupy Faith No More. Coś pięknego – najpierw tekst, potem video:

I want them to know it’s me
It’s on my head
I’ll point the finger at me
It’s on my head

Give it all to you
Then I’ll be closer

Smiling with the mouth of the ocean
And I’ll wave to you with the arms of the mountain
I’ll see you

I will let you shout no more
It’s on my head
I’ll pick you up from the floor
It’s on my head
I’ll let you even the score It’s on my head

Give it all to you
Then I’ll be closer

Smiling with the mouth of the ocean
And I’ll wave to you with the arms of the mountain
I’ll see you

Give the same to me then I’ll be closer, closer
Give the same to me then I’ll be closer, closer

Smiling with the mouth of the ocean
And I’ll wave to you with the arms of the mountain

Give the same to me then I’ll be closer



Back To The Start. Naokoło wieży.
styczeń 8, 2008, 11:11 pm
Zaszufladkowany do: @home, @past, @she said, @wierszem, @work

Porozmawiałem z Agą. O naszym związku – poważnie, bardzo długo. Jak naprawiać – nalezy zrozumieć, gdzie zgrzyta. Będziemy się starać. Wiele będziemy. Oby wyszło.

Naokoło wieży

musi być stąd jakieś wyjście
powiedział błazen do złodzieja
jest za duże zamieszanie
nie mogę znaleźć ukojenia
biznesmeni piją moje wino
oracze ryją moją ziemię
ile to wszystko jest warte
tego nikt z nich nie wie
nie ma się co podniecać
złodziej mówił łagodnie
jest między nami wielu takich
co myślą że życie to tylko żart
ale ty i ja mamy to a głowy
i to już nie jest nasz los
nie mówmy kłamstw
zapada już noc
naokoło wieży
królewna patrzy i wie
że kobiety przychodzą i odchodzą
bosonogie sługi też
gdzieś daleko stąd
zawarczał dziki ryś
dwaj podróżni nadjeżdżali
i wiatr zaczynał wyć



Kurtyna. Albowiem Tuum est Regnum.
styczeń 7, 2008, 11:07 pm
Zaszufladkowany do: @home, @past, @work

Złowieszczo brzmią mi w głowie genialne strofy T.S. Eliota od wielu dni, gdy sobie myślę o swoim życiu, końcówka “Wydrążonych ludzi” – to w sumie oczywiście o mnie. Chodzi mi konkretnie o piątą, finalną część poematu:

Więc okrążajmy kaktus nasz
Kaktus nasz kaktus nasz
Więc okrążajmy kaktus nasz
O piątej godzinie rano

Pomiędzy ideę
I rzeczywistość
Pomiędzy zamiar
I dokonanie
Pada Cień

Albowiem Twoje jest Królestwo

Pomiędzy koncepcję
I kreację
Pomiędzy wzruszenie
I odczucie
Pada Cień

A życie jest bardzo długie

Pomiędzy pożądanie
I miłosny spazm
Pomiędzy potencjalność
I egzystencję
Pomiędzy esencję
I owoc jej
Pada Cień

Albowiem Twoje jest Królestwo

Albowiem Twoje jest
Życie jest
Albowiem Twoje jest

I tak się właśnie kończy świat
I tak się właśnie kończy świat
I tak się właśnie kończy świat
Nie hukiem ale skomleniem.

I jeszcze cudo-perełka-klejnocik:
Faith No More – Stripsearch



Korespondencja pośmiertna.
grudzień 9, 2007, 12:39 pm
Zaszufladkowany do: @home, @past, @wierszem, @work

Marcin Świetlicki – Korespondencja pośmiertna

Otóż: w jakiś tam sposób nie byłem ci wierny;
istniał świat. A to rozprasza. Ja budziłem się
i żyłem, dotykałem, jadłem, rozmawiałem,
piłem wino i grałem w ludzkie gry, jeździłem
koleją i pozowałem do zdjęć, rozproszyłem się,
wybacz.

Otóż: w jakiś tam sposób nie byłam ci wierna,
byłam zajęta w innych miejscach, w innych
ludziach, prócz ciebie miałam pory roku,
zwierzęta, drzewa, wojny, dzieci, wielką przestrzeń
do ogarnięcia. Dopiero teraz zostanę przy tobie,
wybacz.

I teraz będzie wszystko? Nie będzie niczego.
Kapelusze i dachy, korony drzew, wieże,
drogi i tory kolejowe, rzeki – stąd widziane
rozpłyną ci się zaraz. Pozwoliłam sobie
zrobić dopisek na twojej kartce pocztowej,
wybacz.

Posłuchaj tutaj.



Wiersze o dużym stopniu napięcia i natężenia. Turn The Page.
listopad 29, 2007, 11:12 pm
Zaszufladkowany do: @home, @wierszem, @work

Garść wierszy celem poprawienia nastroju, który zmienił się nagle w gorzką rezygnację… Wiersze to zaczątek nowego tomiku pt. “Wiesze o dużym stopniu napięcia i natężenia”, który to tomik zostanie wydany w tym roku (na pastwę ognia) nakładem wydawnictwa “Poezje wyłącznie boldem”.

Eksperymenty z prądem I

palec posmarowałem
świeżym bobrzym sadłem
i w kontakt wsadziłem

jebło.
aż przysiadłem.

Eksperymenty z prądem II

język do otworków
niejednokrotnie już wsadzałem
choć delikatny byłem i czuły niezwykle

jebło.
aż się odturlałem.

Eksperymenty z prądem III

umyśliłem sobie różne
zabawy dobrze znane
całkiem erotyczne

jebło.
aż na ścianę.

I z innej beczki. Kolejny głupi wiersz.

Niemoc

ciało
mi zastrajkowało
co się stało?

co stało
nie wstało
leżało

czyżby drugie ciało
zbyt mało
podniecało?

dziewczę się spakowało
wychodząc zaśmiało
śmiało wymaszerowało

ciao!

Metallica – “Turn The Page”



Morze. Koniec. The Cry Of Mankind.
listopad 28, 2007, 1:01 am
Zaszufladkowany do: @home, @past, @work

Chcę zobaczyć morze. Jak najszybciej. To ostatnio moje pragnienie główne. Ciągnie mnie na plażę by popatrzeć na fale. Pamiętam jak kiedyś z A. wyrwaliśmy się na jeden dzień ze stolicy. Pojechaliśmy do Gdańska, poleżeliśmy na plaży – to był jej pomysł, ta tęsknota za morzem. Nie zaraziłem się tym wtedy, nie czułem tego. Teraz ja bym najchętniej tam ruszył, jak najszybciej. Popatrzeć, posłuchać szumu. Kusi strasznie.

That’s right.

My Dying Bride – “The Cry Of Mankind”