Zaszufladkowany do: podsumowanie miesiąca
Ostatnio zadziwiła mnie ilość wejść na mojego bloga. Pięćsetka stuknęła i zadziwiająco szybko zbliża się do sześćsetki. Spodziewałem się mniejszej ilości “natrętów” – ale nie łudźmy się, 500 to nisza w niszy. I tak ma zostać. Ale poszperałem w opcjach WordPressa. I zdziwiłem się i ubawiłem bardzo. Oto wyniki z wyszukiwarek – co wpisali ludzie w wyszukiwarkę, która w zamian pokazała im gdzieś na liście wyników mojego bloga a oni na dodatek na niego weszli. Nieszczęśni.
Oto ósmego sierpnia, ktoś (zapewne fan “Before Sunrise”, w filmie Linklatera ta fraza pojawia się dobitnie) zapytał szukarę o “all the clocks in the city”. Dzień później – padło zapytanie o “macho”. Jakże trafne! I jakże ślicznie ktoś niczym po sznurku wpadł na moje “Macho Grande” (to z kolei cytat z innego filmu, kto zgadnie z jakiego?). Dwa dni później ktoś prowadził poszukiwania pod hasłem “nauki życiowe”. Dobre Google wiedziało gdzie go skierować
Ech, gdybym posiadł jakieś nauki życiowe – nie klepałbym tu po nocy, tylko żył. Potem standardowo dosyć “blogmusik”. Nawiasem mówiąc już zainteresowała się nimi RIAA, chwilę po zmianie nazwy na Deezer.com część utworów stała się niedostępna… Ale wracając do tematu – następne wyszukiwanie, które wskazało mnie – to… “macho hair”. Wow. Aż się przyjrzałem swojej grzywie. Next day – “tahitian moon”, dzięki Perry, że naganiasz mi czytelników. 16.08 to już nawet dwa ciekawe wyszukania się trafiły. “Erotyk” – wiedziałem, który kierunek w poezji obrać za wiodący. No i dosyć wiele mówiące “Za dużo myśli, za dużo spraw, za duż”… Użyłem gdzieś podobnego zwrotu? 18.08 to już dzień trzech searchów. “Graduate” (tekst utworu “Kindergarten” pewnie wskazało) i ponownie “macho” oraz “macho wytłumaczenie”. No proszę, w branży macho jestem już autorytetem… 20 sierpnia… i pierwsze niebezpieczne searche! “Macho Grande ****”, “Macho Grande”… wygwiazdkowałem te, które naprowadzały na moją tożsamość… i jeszcze search “christopher columb kosmetyki”, powitany opadem szczęki… Tu chyba Góglowi coś się pomieszało. Następnego dnia ktoś wlazł z “http://google.interia.pl/szukaj/?q=sistinas&sg=1″. Dzięki Danzigowi tym razem, ale szukano i znaleziono mnie na Googlu jeszcze hasłami “zbyt wiele gorzkich słów” i “years shall run rabbits” Gorzkie słowa – tak, to cały ja… plus lata uymykające jak króliki. Dzień później “wiersze audena” sprowadziły kolejnego gościa, thanks, W. H. 24.08 miałem 21 page views… Rekord! Ale tylko jedno z wyszukiwarki: “The years shall run like rabbits, for in” . Ludzie nie szukają seksu w Góglu, tylko królików, to już dla mnie oczywiste. 26.08 przyniósł “GRANDE”, “wiersz o macho” i “rezygnacja z zaangażowania”. Bomba zestawienie. Świat potrzebuje macho! I do tego grande! Następny dzień i “MUSE – Map of the Problematique” przynosi mi kolejnego czytelnika. One day later “księżyc myśli sentencje”. Kurde, gdzie ja mam tu księżyc….? Przecież to symbol głupoty i kobiecości (tak, wiem – często oba pojęcia można stosować wymiennie), więc skąd coś takiego w królestwie macho? I kolejny dzionek – “sikanie polewaczki”, niewiarygodne. Już i mojej poezji szukają
30.08 to dzień Muse: “muse starlight tłumaczenie” i “map of the problematique tlumaczenia”. Potem “Nin – hurt tłumaczenie” i Type o Negative-I don’t wanna be”. Znowu muza zwabiła. I “zgon kraba” – co to jest do cholery… i “Fragile Dreams”, wiadomo, przepiękna piosenka. No i grande finale, dziś wyszukiwara pokazała mnie dla zapytania “youtube nauka całowania”. Oni już wiedzą. Niedługo dowiedzą się wszystkie kobiety na świecie.
Wnioski? Muzyka przyciąga, poezja również. Dołożę więcej o macho i trochę o seksie… i jak nic prześcignę onet.
Właśnie zaeksperymentuję: Seks, sex, seksu, seksowi, seksualność, macho sex, seks macho, machosex. Zobaczymy, kto się złapie na tych kilka głupich słówek.
Aha. To będzie tekst, który rozpocznie nową kategorię – “podsumowanie miesiąca”. Póki co blogowo – techniczne, niewykluczone, że pojawi sie podsumowanie prywatne…
Faith No More – “Easy” (w ramach prób przekonania się do tego kawałka… nie lubię go!)