Spróbuj powiedzieć to bez potknięcia językowego.
Zasuszony suseł przy szosie szeleściwszy
szesnastą szaszetkę szaszłyków rozkruszał.
Sześciuset Szoszonów sosem spoiwszy
strofował szynszylę. A szalała susza.
Jak widać nudzę sie trochę. Nic do roboty, trzeba jakoś sobie wypełniać czas. Siedzę, słucham muzyki i jest mi mało fajnie. I jakoś tak nostalgicznie. Stąd nowy, powyższy wiersz. Wiem, że bez sensu. Ale doznania językowe niezapomniane, jak powiedział kiedyś jeden mój kolega z polonistyki wychodząc z pokoju w akademiku z nową panną. Wprawdzie nie mam żadnego kolegi z polonistyki, a całą historię zmyśliłem – ale całe sformułowanie brzmi wystarczająco zabawnie by je tu umieścić.
Dla Pawełka
nie posiadam telewizora
nie posiadam samochodu
nie posiadam komputera
nie posiadam dowodu
nie posiadam konta
nie posiadam zmywarki
nie posiadam telefonu
nie posiadam sekretarki
posiadam 27 kilogramów najczystszej miłości
dozowanej prosto w serce
nie posiadam
się
z radości
Nie ma syna, jeszcze kilka dni – dopiero wróci od teściów. Wariuję trochę z tego powodu, choć mało o tym mówię. Brak mi go.