Macho Grande


Sam. Almost Party Time.
październik 30, 2008, 10:40 pm
Zaszufladkowany do: @home

No i zostałem słomianym wdowcem i jak zawsze w takiej sytuacji nie bardzo mogę się odnaleźć. Pewnie siedziałbym i gapił się gdzieś tępo. Np. w monitor. Ale dziś byłem sprytniejszy – spisałem sobie listę rzeczy do zrobienia i punkt po punkcie je realizuję. 

Jutro impreza u kolegi – nagrałem 2 CD z muzyką (potworna mieszanka) i zakupiłem 0,7l wódki Maximus. Z zumi.pl wydrukowałem sobie plan dojazdu i jestem gotów na party. A póki co nudzę sie.

Playlista na dziś:
Surfuję:
Scott McCloud site.
Strona rysownika komiksów. Charakterystyczny styl, bardzo fajna i prosta kreska – warto poczytać – technomaniakom polecam szczególnie komiks o…. przeglądarce Google Chrome. Jest tutaj
Chciałbym umieć tak oszczędnie rysować. Do storyboardów jak znalazł.

Scott@work

Scott@work

 

Słucham:
Tu nic się nie zmieniło. Dalej Bloodhound Gang. Pierwsze płyty – zupełnie nie do słuchania. Ale “Hooray For Boobies” (co za tytuł!) i “Hefty Fine” – całkiem z polotem. No i z humorem, specyficznym bardzo.

Oglądam:
“Guzikowcy” Zelenki. Ciąg dalszy. Kolejne 30 minut. I coraz bardziej mi sie podoba.

Czytam:
Nic. Poza zleceniami. Statusami kolegów i koleżanek na Tlenie i GG.

Gram:
Far Cry. Wciąga.

YouTube:
No Youtube today.



Zmiany, zmiany.
październik 29, 2008, 10:37 pm
Zaszufladkowany do: @home, @work

Mocne postanowienie poprawy i żal za grzechy. W temacie bloga. Zdecydowanie za rzadko tu piszę.

Czym wypełnić lukę – poza swoimi przynudzeniami o życiu? Większą ilością przynudzeń o życiu! Już usiłowałem raz wprowadzić to, co zamierzam własnie wprowadzić – skończyło się wyłącznie na zamiarach. 

Może teraz sie uda – oto playlista na dziś (poniżej). Co robię, czego słucham i jak spędzam resztki wolnego czasu. Niby wiele go nie mam – ale wypełniam go po brzegi. Zobaczymy jak sprawdzi się takie coś i czy starczy mi konsekwencji by prowadzić to częściej. Założenie jest takie, że będzie codziennie.

Od dwóch tygodni jestem w posiadaniu potężnej maszyny z 64bitową Vistą. Na giełdzie odradzano mi jej kupno, sugerowano XPka. I sam nie wiem – żałuję czy nie. O Viscie nie mam jeszcze wyrobionego zdania. Spodobały mi się jej bajerki… i tyle póki co. Zaliczyłem już kilka bluescreenów – ale cały czas to dla mnie faza testów. Karta graficzna – potwór Radeon 4870 X2. 8 Gb RAM. W sumie prawie dwa terabajty przestrzeni dyskowej. Totalna apokalipsa. Zobaczymy jak się będzie pracować teraz. Czy system po miesićau sie zamuli…. i czy będę żałować, że nie kupiłem iMaca – bo taki był plan na początku.

Playlista na dziś:

Surfuję:
The Daily Figure
Piękny sajt. Piękna kreska. Wspaniałe rysunki “z gestu” – takie rzeczy otrzeźwiają człowieka i przypominają jak wiele się jeszcze muszę nauczyć by rysować dobrze. No i waham się czy nie powiesić sobie czegoś takiego w kuchni:

Piękna kreska!

Na stronie jest tego więcej...

Słucham:
http://www.deezer.com/track/1143915
http://www.deezer.com/track/1143907
Bloodhound Gang. Jeśli ktoś miałby śpiewać moje poezje – to tylko oni. :)

Oglądam:
“Guzikowcy” Zelenki. W kawałkach – na przenośnym playerku – więc pewnie jeszcze ze dwa dni to będzie na plejliście. Pół obejrzałem i wciąga.

Czytam:
“Incal” – komiks Moebiusa i Jodorowsky’ego. Moebiusa bardzo poważam. Warto obejrzeć, poczytać, choć całość ma ponad 300 stron.

Gram:
Far Cry – w oczekiwaniu na Far Cry 2

YouTube:
Bloodhound Gang – Uhn Tiss Uhn Tiss Uhn Tiss



Pieśni detepowców. Be Quick Or Be Dead.
październik 21, 2008, 9:48 pm
Zaszufladkowany do: @wierszem, @work

No i znowu trochę odgrzewania kotletów. Znalazłem rękopisy “Pieśni detepowców” – śmiałego w zamierzeniach dzieła przerobienia całej polskiej muzyki na muzykę dla operatorów DTP. A w zasadzie tekstów piosenek. Jeszcze słowem wyjaśnienia – operator DTP to osoba, która robi skład komputerowy dokumentów, które potem idą do druku. Jak każda podejrzana grupa (więźniowie, hiphopowcy itp.) posiada swój własny slang, który występuje w poniższych piosenkach. Poczytajcie sobie, moi radośni czytelnicy:

Autobiografia (detepowca) (Perfect)

Miałem dziesięć lat
Gdy w detepu wszedłem świat
W mej piwnicy był nasz group

Kumpel Maca zniósł
Usłyszałem Quarka blues
I nie mogłem w nocy spać

Pierwszy pecet zmarł
Tego też załatwił Quark
Znów nie można zleceń brać

W naświetlarni gwar
Jak tornado żem się wdarł
Chciałem wręcz
Klisze brać

Cromalin Bóg wie gdzie
I wydruki już nie te
Choć z drukarni folder zszedł

Z myszki został wiór
Wyświeciłem milion bzdur
I poznałem pedeef

Klipartowy szał
Każdy z nas ich pięćset miał
Zamiast nowej pary dżins

A w sobotnią noc
Nadgodziny, pracy moc
Strasznie się nie chciało żyć

Było nas trzech
Rychu, Zdzichu i Grzech
Ale jeden przyświecał nam cel

Za kilka lat
Mieć u stóp caly skład
I zleceń w bród

Alpagi łyk
Szparowanie po świt
Niecierpliwy w nas ciskał się duch

Ktoś dostał gloss
To zawiesił ktoś coś
Coś działo się

Poróżniła nas
Za jej bez babolów twarz
Każdy by się zabić dał

W pewną letnią noc
Przysłała mi pliki .doc
Nie dostałem to com chciał

Powiedziała mi
Klisz komplety mają być
Ja jej że postscripta mam

Szparowała raz
Nie wyświecił nikt na czas
Znów jak pies byłem sam

Sto różnych ról
Klient zwieksza mój ból
Nie nauczył Corela mnie nikt

Przed Macem na wznak
Przechlapałem swój czas
Najlepszy czas

W naświetlarni bez braw
Głupa musiałem grać
W takich sprawach, że jeszcze mi wstyd

Pewnego dnia
Szef powiedział, że ja
Nie umiem nic

Słuchaj mnie tam
zCMYKowałem się sam
Oto wyśnił się wielki mój sen

Medialny tłum
Spija reklamy znów
Drukują mnie

W drukarni pan
Mówi: “Na dysku mam
Z projektami straszliwy chlew”

Otwieram plik
I nie mówie już nic
Znów kiepski skan…

 

Kocham Cię jak Irlandię (Choć tak szparujesz nieładnie) (Kobranocka)

Strasznie mieszać w Corelu ci przyszło
Robiłaś skład niedokładnie
Kiedy czuję klisz twych bliskość
To stwierdzam – szparujesz nieładnie

Ref: A Ty znów jakiś font krzywisz
Sejwujesz, wypuszczasz coś dalej
Drukarze są nieszczęśliwi
I nie chcą drukować Cię wcale

Przed Quarkiem żywisz obawę
Że na postscriptach gdzieś padniesz
W Photoshopie lubisz zabawę
Choć tak szparujesz nieładnie

Ref: Ponownie jakiś font krzywisz
Sejwujesz, wypuszczasz coś dalej
Drukarze są nieszczęśliwi
I nie chcą drukować Cię wcale

Przy pracy poligraficznej
Jakaś czcionka wypadnie
Choć klient dał twarde wytyczne
Ty ciągle szparujesz nieładnie

Ref: I znowu jakiś font krzywisz
Sejwujesz, wypuszczasz coś dalej
Drukarze są nieszczęśliwi
I nie chcą drukować Cię wcale

Czy ktoś ci kiedyś wybaczy
Że działasz tak nieporadnie
Czy montaż dla Ciebie coś znaczy
Bo tak szparujesz nieładnie

Ref: A Ty znów jakiś font krzywisz
Sejwujesz, wypuszczasz coś dalej
Drukarze są nieszczęśliwi
I nie chcą drukować Cię wcale 

 

Przeżyj to sam (Corel to chłam) (Lombard)

W zlecenie patrzysz bez emocji 
Na przekór czasom, terminom wbrew
Ciągle pracujesz w dzień czy w nocy… 
Choć twoje gały już nie te.

Ktoś inny robi skład za Ciebie.
Gdy widzi eRGieB podnosi krzyk
A Ty w Corelu, bo tak lepiej,
Chociaż z poscripta nie będzie nic.

Ref: W Quarku zrób sam!
Corel to chłam!
I to Corel ma najwięcej skaz
Przecież jeszcze Quarka masz…

Widziałeś montaż znów w dzienniku
Był na tym zdjęciu sejmowy tłum
I jeden babol wzrok Twój przykuł:
Złe szparowanie ludzkich głów

Corel wywalił się jak krowa
Na .cdr-y cię wzięła złość.
I począł w Tobie gniew kiełkować,
I pomyślałes: CORELA DOŚĆ! 

Ref: W Quarku zrób sam!
Corel to chłam!
I to Corel ma najwięcej skaz
Przecież jeszcze Quarka masz…

Czyż to nie są piękne songi do śpiewania przy ognisku wraz z całą agencją reklamową? W tym miejscu pragnę serdecznie pozdrowić wszystkich detepowców, których udało mi się spotkać w życiu – o dziwo – większość była całkiem do rzeczy.

Piosnka dnia: Iron Maiden – Be Quick Or Be Dead



Piątek. Wieczna wojna. In My Arms.
październik 17, 2008, 10:17 pm
Zaszufladkowany do: @home, @wierszem, @work

Piątek. Miły w pracy – niewiele dziś było do roboty i z perspektywą miłego weekendu – jutro dokonuję zakupu nowego komputera – potwora, więc komfort pracy zwiększy się mocno. W domu niezwykle miły wieczór, więc czego jeszcze do szczęścia potrzeba? Odrobiny poezji oczywiście. Tym razem wiersz wojenny z przygotowywanego tomiku “Działa zebrane”.

Wieczna wojna 

Szturmuję twe ciało – rozpoczęła się wojna. 
Nie szykujesz obrony a ja jestem gotowy. 
Mój adiutant się pręży – a tyś niespokojna,
Rozpocząłem potężny nalot nalot dywanowy.

Linia frontu przebiega przez kotlinę łona.
Armia rusza dziarsko spośród piersi wzgórz
I mój dzielny żołnierz pokona cię lub skona.
Dywizja pancerna w dolinie jest już.

Na podmokłym terenie mój desant zanika,
Zajmuje pachnącą sawannę twych ud.
A cel jest w zasięgu wyciagnięcia języka.
Czy w pełni docenisz żołnierski mój trud?

Zajmuję pozycję. Gotowość bojowa.
I bombarduję cię pieszczotami.
Nie istnieje wcale tarcza rakietowa,
Żadnych pól minowych nie ma między nami.

Łuk lotu pocisku z potężną głowicą
Ma koniec w tej grocie, gdzie sztab ma obrona.
Ucieka twe wojsko, bezładną ławicą.
Mój odważny żołnierz zadanie wykonał.

No i na deserek odrobina muzyki, tym razem dziwny wybór – Kylie Minogue “In My Arms”