Zaszufladkowany do: @wierszem
Dziś coś z klasyki, ostrej jak brzytwa. I nie mówcie, że jestem zboczony.
W malinowym chruśniaku
(pierwotna wersja, której Leśmian nie chciał opublikować)
W malinowym chruśniaku przed ciekawym wzrokiem
Zapodziani po głowę przez długie godziny
Kochałem cię jak inne wszystkie swe dziewczyny,
W zgrabnej tej pozycji, co się zowie “bokiem”.
Ty mruczałaś głośno, ja łamałem kwiaty,
A rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,
Gdy w ustach trzymałem piersi twych wisiory,
A do ud twych się skradał mój organ kosmaty.
Duszno było od westchnień, strasznieś mnie drapała…
A szept nasz tylko wówczas cichnął wśród potu twej woni,
Gdyś mi go trzymała w prześlicznej swej dłoni
I gdym się nim wgłębiał w otwory twego ciała.
I stało wciąż w malinach me narzędzie pieszczoty!
Tej pierwszej, tej zdziwionej, i mierzyło w ciebie.
Włożyłem – wyciągnąłem, było ci jak w niebie,
“Powtarzaj, ukochany” – nabrałaś ochoty.
I nie wiem, jak się stało, w którym oka mgnieniu,
Żeś dotknęła mi pupą spoconego czoła,
Więc ci dałem klapsa – oddałaś w skupieniu,
Aż echo plaśnięcia rozległo się dokoła.
Nie ma jeszcze komentarzy jak dotąd
Dodaj komentarz
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>