Macho Grande


Ważne domowe wydarzenie. Wigilia w pracy. 1979.
grudzień 22, 2006, 2:12 am
Zaszufladkowany do: @home, @work

A. rozpoczyna nowy etap w życiu. Troszkę późno – ale co tu dużo gadać – cieszę się niezmiernie. Napiszę o tym więcej później… Jak już się zacznie.

A w pracy Wigilia. Najgorsza od lat pod względem klimatu/atmosfery.To w pewnej mierze – chyba dość dużej – moja wina.

Smashing Pumpkins – “1979″



Zdrowy. Go With The Flow.
grudzień 17, 2006, 11:40 pm
Zaszufladkowany do: @home, @work

Niedzielny wieczór zmienia się w niedzielną noc, słucham muzyki, uczę się, maluję. Resztkami kawy popijam resztki chipsów….. i chyba opuściły mnie resztki choroby… na szczęście…

Wygląda na to, że ostatni tydzień roku spędzę w firmie a nie na chorobowym. I chyba w sumie dobrze… cały czas spodziewam się, że szef coś zrobi z tym wszystkim, co się dzieje – ale z drugiej strony znam go nie od dziś, więc zakładam, że jak pokerzysta powie “czekam!”, aż ktoś go sprawdzi. Zobaczymy, co przyniesie koniec roku 2006 i początek 2007.

Queens Of The Stone Age – “Go With The Flow”



Piątkowy poranek. Choroba i praca. Świetliki.
grudzień 15, 2006, 12:24 pm
Zaszufladkowany do: @home, @work

Od rana dużo telefonów, dużo rozmów na GG… i jak tu chorować?… inna sprawa, że leżeć w łóżku to mi się zupełnie nie chce…

Nad horyzontem błyska się/i słychać szczęk/żelaza

Świetliki – “Filandia”

I jeszcze coś z Humphreyem Bogartem:
Świetliki – “Czary Mary”



Drugie podejście. Choroba. WordPress. Wear sunscreen.
grudzień 14, 2006, 11:23 pm
Zaszufladkowany do: @home

To już w zasadzie moje drugie podejście do blogowania. Wyczyściłem wszystko, co znajdowało się na tej stronie wcześniej, zaczynam od zera. Nie obiecuję regularności, zresztą i tak zakładam, że nikt oprócz mnie nie będzie tego czytał :) , co nie przeszkadza mi się zwracać do was per “drodzy Czytelnicy” itp.

Choruję. Zapalenie oskrzeli, a coś nowego robić trzeba. Więc uczę się. InDesign, SketchUp i Painter na początek. Przegrzebuję tony stron internetowych. Słucham dużo muzyki, trochę pracuję. Czytam symultanicznie “Michnikowszczyznę” Rafała A. Ziemkiewicza, “Bożych wojowników” Sapkowskiego i “Alfabet Kisiela”…. hm….. zgadnijcie jakiego autora…. No i czekam na Święta…

Pogrzebałem w opcjach WordPressa, dużo tego jest…. muszę się jeszcze nauczyć jak ze wszystkiego korzystać, ale wygląda to bardzo przyjaźnie…. A fotka na winiecie bloga to Mazury, dokładnie Wejsuny – łódka, jezioro, tylko Jarka wyciąłem, bo nie pasował mi do koncepcji landszafciku. Sorry, Jerry…

Coś budującego na początek:



Ja już nigdy nie polecę nad Macho Grande. Tahitian Moon.
grudzień 8, 2006, 12:36 am
Zaszufladkowany do: @home

Witam wszystkich, którzy tu zbłądzili i wokalistów Milli Vanilli.

Perry Farrell w chyba moim ulubionym numerze Porno For Pyros – “Tahitian Moon”: