Macho Grande


Spróbuj powiedzieć to bez potknięcia językowego. Nuda.
styczeń 16, 2009, 10:49 pm
Zaszufladkowany do: @home, @wierszem

Spróbuj powiedzieć to bez potknięcia językowego.

Zasuszony suseł przy szosie szeleściwszy 
szesnastą szaszetkę szaszłyków rozkruszał.
Sześciuset Szoszonów sosem spoiwszy
strofował szynszylę. A szalała susza. 

Jak widać nudzę sie trochę. Nic do roboty, trzeba jakoś sobie wypełniać czas. Siedzę, słucham muzyki i jest mi mało fajnie. I jakoś tak nostalgicznie. Stąd nowy, powyższy wiersz. Wiem, że bez sensu. Ale doznania językowe niezapomniane, jak powiedział kiedyś jeden mój kolega z polonistyki wychodząc z pokoju w akademiku z nową panną. Wprawdzie nie mam żadnego kolegi z polonistyki, a całą historię zmyśliłem – ale całe sformułowanie brzmi wystarczająco zabawnie by je tu umieścić.



Dla Pawełka.
styczeń 8, 2009, 8:49 pm
Zaszufladkowany do: @home, @wierszem

Dla Pawełka

nie posiadam telewizora
nie posiadam samochodu
nie posiadam komputera
nie posiadam dowodu

nie posiadam konta
nie posiadam zmywarki
nie posiadam telefonu
nie posiadam sekretarki

posiadam 27 kilogramów najczystszej miłości
dozowanej prosto w serce

nie posiadam
się
z radości

Nie ma syna, jeszcze kilka dni – dopiero wróci od teściów. Wariuję trochę z tego powodu, choć mało o tym mówię. Brak mi go.



Sam. Almost Party Time.
październik 30, 2008, 10:40 pm
Zaszufladkowany do: @home

No i zostałem słomianym wdowcem i jak zawsze w takiej sytuacji nie bardzo mogę się odnaleźć. Pewnie siedziałbym i gapił się gdzieś tępo. Np. w monitor. Ale dziś byłem sprytniejszy – spisałem sobie listę rzeczy do zrobienia i punkt po punkcie je realizuję. 

Jutro impreza u kolegi – nagrałem 2 CD z muzyką (potworna mieszanka) i zakupiłem 0,7l wódki Maximus. Z zumi.pl wydrukowałem sobie plan dojazdu i jestem gotów na party. A póki co nudzę sie.

Playlista na dziś:
Surfuję:
Scott McCloud site.
Strona rysownika komiksów. Charakterystyczny styl, bardzo fajna i prosta kreska – warto poczytać – technomaniakom polecam szczególnie komiks o…. przeglądarce Google Chrome. Jest tutaj
Chciałbym umieć tak oszczędnie rysować. Do storyboardów jak znalazł.

Scott@work

Scott@work

 

Słucham:
Tu nic się nie zmieniło. Dalej Bloodhound Gang. Pierwsze płyty – zupełnie nie do słuchania. Ale “Hooray For Boobies” (co za tytuł!) i “Hefty Fine” – całkiem z polotem. No i z humorem, specyficznym bardzo.

Oglądam:
“Guzikowcy” Zelenki. Ciąg dalszy. Kolejne 30 minut. I coraz bardziej mi sie podoba.

Czytam:
Nic. Poza zleceniami. Statusami kolegów i koleżanek na Tlenie i GG.

Gram:
Far Cry. Wciąga.

YouTube:
No Youtube today.



Zmiany, zmiany.
październik 29, 2008, 10:37 pm
Zaszufladkowany do: @home, @work

Mocne postanowienie poprawy i żal za grzechy. W temacie bloga. Zdecydowanie za rzadko tu piszę.

Czym wypełnić lukę – poza swoimi przynudzeniami o życiu? Większą ilością przynudzeń o życiu! Już usiłowałem raz wprowadzić to, co zamierzam własnie wprowadzić – skończyło się wyłącznie na zamiarach. 

Może teraz sie uda – oto playlista na dziś (poniżej). Co robię, czego słucham i jak spędzam resztki wolnego czasu. Niby wiele go nie mam – ale wypełniam go po brzegi. Zobaczymy jak sprawdzi się takie coś i czy starczy mi konsekwencji by prowadzić to częściej. Założenie jest takie, że będzie codziennie.

Od dwóch tygodni jestem w posiadaniu potężnej maszyny z 64bitową Vistą. Na giełdzie odradzano mi jej kupno, sugerowano XPka. I sam nie wiem – żałuję czy nie. O Viscie nie mam jeszcze wyrobionego zdania. Spodobały mi się jej bajerki… i tyle póki co. Zaliczyłem już kilka bluescreenów – ale cały czas to dla mnie faza testów. Karta graficzna – potwór Radeon 4870 X2. 8 Gb RAM. W sumie prawie dwa terabajty przestrzeni dyskowej. Totalna apokalipsa. Zobaczymy jak się będzie pracować teraz. Czy system po miesićau sie zamuli…. i czy będę żałować, że nie kupiłem iMaca – bo taki był plan na początku.

Playlista na dziś:

Surfuję:
The Daily Figure
Piękny sajt. Piękna kreska. Wspaniałe rysunki “z gestu” – takie rzeczy otrzeźwiają człowieka i przypominają jak wiele się jeszcze muszę nauczyć by rysować dobrze. No i waham się czy nie powiesić sobie czegoś takiego w kuchni:

Piękna kreska!

Na stronie jest tego więcej...

Słucham:
http://www.deezer.com/track/1143915
http://www.deezer.com/track/1143907
Bloodhound Gang. Jeśli ktoś miałby śpiewać moje poezje – to tylko oni. :)

Oglądam:
“Guzikowcy” Zelenki. W kawałkach – na przenośnym playerku – więc pewnie jeszcze ze dwa dni to będzie na plejliście. Pół obejrzałem i wciąga.

Czytam:
“Incal” – komiks Moebiusa i Jodorowsky’ego. Moebiusa bardzo poważam. Warto obejrzeć, poczytać, choć całość ma ponad 300 stron.

Gram:
Far Cry – w oczekiwaniu na Far Cry 2

YouTube:
Bloodhound Gang – Uhn Tiss Uhn Tiss Uhn Tiss



Pieśni detepowców. Be Quick Or Be Dead.
październik 21, 2008, 9:48 pm
Zaszufladkowany do: @wierszem, @work

No i znowu trochę odgrzewania kotletów. Znalazłem rękopisy “Pieśni detepowców” – śmiałego w zamierzeniach dzieła przerobienia całej polskiej muzyki na muzykę dla operatorów DTP. A w zasadzie tekstów piosenek. Jeszcze słowem wyjaśnienia – operator DTP to osoba, która robi skład komputerowy dokumentów, które potem idą do druku. Jak każda podejrzana grupa (więźniowie, hiphopowcy itp.) posiada swój własny slang, który występuje w poniższych piosenkach. Poczytajcie sobie, moi radośni czytelnicy:

Autobiografia (detepowca) (Perfect)

Miałem dziesięć lat
Gdy w detepu wszedłem świat
W mej piwnicy był nasz group

Kumpel Maca zniósł
Usłyszałem Quarka blues
I nie mogłem w nocy spać

Pierwszy pecet zmarł
Tego też załatwił Quark
Znów nie można zleceń brać

W naświetlarni gwar
Jak tornado żem się wdarł
Chciałem wręcz
Klisze brać

Cromalin Bóg wie gdzie
I wydruki już nie te
Choć z drukarni folder zszedł

Z myszki został wiór
Wyświeciłem milion bzdur
I poznałem pedeef

Klipartowy szał
Każdy z nas ich pięćset miał
Zamiast nowej pary dżins

A w sobotnią noc
Nadgodziny, pracy moc
Strasznie się nie chciało żyć

Było nas trzech
Rychu, Zdzichu i Grzech
Ale jeden przyświecał nam cel

Za kilka lat
Mieć u stóp caly skład
I zleceń w bród

Alpagi łyk
Szparowanie po świt
Niecierpliwy w nas ciskał się duch

Ktoś dostał gloss
To zawiesił ktoś coś
Coś działo się

Poróżniła nas
Za jej bez babolów twarz
Każdy by się zabić dał

W pewną letnią noc
Przysłała mi pliki .doc
Nie dostałem to com chciał

Powiedziała mi
Klisz komplety mają być
Ja jej że postscripta mam

Szparowała raz
Nie wyświecił nikt na czas
Znów jak pies byłem sam

Sto różnych ról
Klient zwieksza mój ból
Nie nauczył Corela mnie nikt

Przed Macem na wznak
Przechlapałem swój czas
Najlepszy czas

W naświetlarni bez braw
Głupa musiałem grać
W takich sprawach, że jeszcze mi wstyd

Pewnego dnia
Szef powiedział, że ja
Nie umiem nic

Słuchaj mnie tam
zCMYKowałem się sam
Oto wyśnił się wielki mój sen

Medialny tłum
Spija reklamy znów
Drukują mnie

W drukarni pan
Mówi: “Na dysku mam
Z projektami straszliwy chlew”

Otwieram plik
I nie mówie już nic
Znów kiepski skan…

 

Kocham Cię jak Irlandię (Choć tak szparujesz nieładnie) (Kobranocka)

Strasznie mieszać w Corelu ci przyszło
Robiłaś skład niedokładnie
Kiedy czuję klisz twych bliskość
To stwierdzam – szparujesz nieładnie

Ref: A Ty znów jakiś font krzywisz
Sejwujesz, wypuszczasz coś dalej
Drukarze są nieszczęśliwi
I nie chcą drukować Cię wcale

Przed Quarkiem żywisz obawę
Że na postscriptach gdzieś padniesz
W Photoshopie lubisz zabawę
Choć tak szparujesz nieładnie

Ref: Ponownie jakiś font krzywisz
Sejwujesz, wypuszczasz coś dalej
Drukarze są nieszczęśliwi
I nie chcą drukować Cię wcale

Przy pracy poligraficznej
Jakaś czcionka wypadnie
Choć klient dał twarde wytyczne
Ty ciągle szparujesz nieładnie

Ref: I znowu jakiś font krzywisz
Sejwujesz, wypuszczasz coś dalej
Drukarze są nieszczęśliwi
I nie chcą drukować Cię wcale

Czy ktoś ci kiedyś wybaczy
Że działasz tak nieporadnie
Czy montaż dla Ciebie coś znaczy
Bo tak szparujesz nieładnie

Ref: A Ty znów jakiś font krzywisz
Sejwujesz, wypuszczasz coś dalej
Drukarze są nieszczęśliwi
I nie chcą drukować Cię wcale 

 

Przeżyj to sam (Corel to chłam) (Lombard)

W zlecenie patrzysz bez emocji 
Na przekór czasom, terminom wbrew
Ciągle pracujesz w dzień czy w nocy… 
Choć twoje gały już nie te.

Ktoś inny robi skład za Ciebie.
Gdy widzi eRGieB podnosi krzyk
A Ty w Corelu, bo tak lepiej,
Chociaż z poscripta nie będzie nic.

Ref: W Quarku zrób sam!
Corel to chłam!
I to Corel ma najwięcej skaz
Przecież jeszcze Quarka masz…

Widziałeś montaż znów w dzienniku
Był na tym zdjęciu sejmowy tłum
I jeden babol wzrok Twój przykuł:
Złe szparowanie ludzkich głów

Corel wywalił się jak krowa
Na .cdr-y cię wzięła złość.
I począł w Tobie gniew kiełkować,
I pomyślałes: CORELA DOŚĆ! 

Ref: W Quarku zrób sam!
Corel to chłam!
I to Corel ma najwięcej skaz
Przecież jeszcze Quarka masz…

Czyż to nie są piękne songi do śpiewania przy ognisku wraz z całą agencją reklamową? W tym miejscu pragnę serdecznie pozdrowić wszystkich detepowców, których udało mi się spotkać w życiu – o dziwo – większość była całkiem do rzeczy.

Piosnka dnia: Iron Maiden – Be Quick Or Be Dead



Piątek. Wieczna wojna. In My Arms.
październik 17, 2008, 10:17 pm
Zaszufladkowany do: @home, @wierszem, @work

Piątek. Miły w pracy – niewiele dziś było do roboty i z perspektywą miłego weekendu – jutro dokonuję zakupu nowego komputera – potwora, więc komfort pracy zwiększy się mocno. W domu niezwykle miły wieczór, więc czego jeszcze do szczęścia potrzeba? Odrobiny poezji oczywiście. Tym razem wiersz wojenny z przygotowywanego tomiku “Działa zebrane”.

Wieczna wojna 

Szturmuję twe ciało – rozpoczęła się wojna. 
Nie szykujesz obrony a ja jestem gotowy. 
Mój adiutant się pręży – a tyś niespokojna,
Rozpocząłem potężny nalot nalot dywanowy.

Linia frontu przebiega przez kotlinę łona.
Armia rusza dziarsko spośród piersi wzgórz
I mój dzielny żołnierz pokona cię lub skona.
Dywizja pancerna w dolinie jest już.

Na podmokłym terenie mój desant zanika,
Zajmuje pachnącą sawannę twych ud.
A cel jest w zasięgu wyciagnięcia języka.
Czy w pełni docenisz żołnierski mój trud?

Zajmuję pozycję. Gotowość bojowa.
I bombarduję cię pieszczotami.
Nie istnieje wcale tarcza rakietowa,
Żadnych pól minowych nie ma między nami.

Łuk lotu pocisku z potężną głowicą
Ma koniec w tej grocie, gdzie sztab ma obrona.
Ucieka twe wojsko, bezładną ławicą.
Mój odważny żołnierz zadanie wykonał.

No i na deserek odrobina muzyki, tym razem dziwny wybór – Kylie Minogue “In My Arms”



W malinowym chruśniaku.
wrzesień 15, 2008, 8:18 am
Zaszufladkowany do: @wierszem

Dziś coś z klasyki, ostrej jak brzytwa. I nie mówcie, że jestem zboczony.

W malinowym chruśniaku
(pierwotna wersja, której Leśmian nie chciał opublikować)

W malinowym chruśniaku przed ciekawym wzrokiem
Zapodziani po głowę przez długie godziny
Kochałem cię jak inne wszystkie swe dziewczyny,
W zgrabnej tej pozycji, co się zowie “bokiem”.

Ty mruczałaś głośno, ja łamałem kwiaty,
A rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,
Gdy w ustach trzymałem piersi twych wisiory,
A do ud twych się skradał mój organ kosmaty.

Duszno było od westchnień, strasznieś mnie drapała…
A szept nasz tylko wówczas cichnął wśród potu twej woni,
Gdyś mi go trzymała w prześlicznej swej dłoni
I gdym się nim wgłębiał w otwory twego ciała.

I stało wciąż w malinach me narzędzie pieszczoty!
Tej pierwszej, tej zdziwionej, i mierzyło w ciebie.
Włożyłem – wyciągnąłem, było ci jak w niebie,
“Powtarzaj, ukochany” – nabrałaś ochoty.

I nie wiem, jak się stało, w którym oka mgnieniu,
Żeś dotknęła mi pupą spoconego czoła,
Więc ci dałem klapsa – oddałaś w skupieniu,
Aż echo plaśnięcia rozległo się dokoła.



The Team is back! My friends.
wrzesień 14, 2008, 9:17 pm
Zaszufladkowany do: @home, @work

Pierwszy raz od wielu dni miałem dziś okazję popracować z Przyjacielem. Poczuć więź mózgów przez pracę w tzw. teamie. Nie działaliśmy razem już od kilku chyba lat, z góry cieszyłem się na to jak dziecko, po takiej pracowej rozłące. I było jak dawniej – może tylko mniej luzu, za to więcej chłodnego profesjonalizmu, w końcu w reklamie (to branża, w której siedzimy obaj) mamy coś ponad dziesięcioletni staż. Nie wiem jak Przyjaciel – ale ja poczułem magię. Poczułem sie jak dawniej, gdy siedzieliśmy razem i tworzyliśmy rzeczy niestworzone bez narzucania sobie jakiegoś kagańca i barier. Fakt, że teraz bariery istnieja, robimy coś wg dość wyraźnych wytycznych – ale i tak było całkiem miło.
Dzień spłynął mi właśnie na tym, poranek z synem a popołudnie-wieczór z Przyjacielem. A. wyfrunęła do koleżanki, Dziobak starał się nam grzecznie nie przeszkadzać, pytając ze dwa razy czy dalej “programujemy reklamy”. :)
Rozmawiałem z A. przed snem, dość smutna to była rozmowa. No, może nie smutna – ale temat był smutny – o koleżance, która ma dziecko, męża gdzieś za granicą i ledwo daje radę tutaj, a pod względem mieszkaniowym naprawdę kiepsko.
A teraz siedzę sobie i zastanawiam się – czy pracować dalej samodzielnie, złapać za PlaySyation czy może spisać kolejne wiersze, które narodziły sie we mnie w międzyczasie. Zresztą – od pewnego czasu cała ta “kreatywność” aż się wylewa ze mnie i nie bardzo mam nawet czas, żeby ja spożytkować. Mam nadzieję tylko, że nigdy jej nie zbraknie. Amen.

Ostatnio co coś zalinkuję z YouTuba – to to zdejmują od razu… Może teraz się uda. Dla Ciebie, Przyjacielu.

Red Hot Chili Peppers – My Friends



Ostatnie pożegnanie.
wrzesień 11, 2008, 11:09 pm
Zaszufladkowany do: @home, @wierszem

Dziś wiersz smutny i przygnębiający. Coś, po czym zmieni się wasze spojrzenie na świat, Coś, po czym poczujesz się drogi czytelniku wstrząśnięty – nie zmieszany. Oto ta perła poezji ursynowskiej:

Ostatnie pożegnanie

W żalu nieutuleni
I pogrążeni w bezbrzeżnym smutku,
Tragedią naszą strwożeni
Będziemy płakać do skutku…

To było dla nas szokiem…
Odzszedł ten, co nas złączył.
W budce przed naszym blokiem
Przed chwilą…

browar się skończył.

Ostatnio mało piszę o sobie. I wogóle ostatnio mało piszę. I jakoś mi z tym dobrze, bo nie mam nic chyba za bardzo do powiedzenia poza tym, że usiłuję naprawiać stare błędy. Chyba się udaje póki co. Może jutro napiszę coś więcej. Stay tuned.



Rozstania. Przyjaźń. Violent And Funky.
wrzesień 8, 2008, 9:33 pm
Zaszufladkowany do: @wierszem

Dziś wiersze smutne, nostalgiczne. O pożądaniu i stracie. Coś, co nie ukoi Waszych skołatanych dusz, jedynie przejedzie po nich pazurem wspomnień. Autor jak zawsze wciela się w erotomana i superfaceta. Jak zawsze – możecie ronić łzy podczas czytania. Nie wstydźcie się tego. Ale potem idźcie do psychiatry, bo to znaczy, że coś z Wami nie tak.

Rozstania

Zwabiłem ją do domu,
i wiersze jej czytałem.
Co utwór – to drink,
ostre tempo miałem.

Szybko się zakończył
wieczór poetycki.
Gdzieś po siedmiu drinkach
pokazała cycki.

No a potem – wiecie…
Przed samym świtaniem
Sprawnie się rozstała
Z całym swym ubraniem.

A ja będąc chłopem,
Nie jakimś idiotą,
To sam chwilę później
Rozstałem ją z cnotą.

Niestety gdym kimał
Ta nie mówiąc wiele
Sprawnie mnie rozstała
Z wypchanym portfelem.

Gorzko rozmyślałem
Już podczas śniadania:
Ach, jakże bolesne
Bywają rozstania.

Przyjaźń

Robiliśmy to wszędzie,
Robiliśmy nieraz.
A ty mnie nazywasz
przyjacielem teraz?

Gdy tu sobie siedzę
Wspomnieć nikt nie broni
Jak mój “wkład” w naszą “przyjaźń”
Trzymałaś w swej dłoni.

Infectious Grooves – Violent And Funky (tak, ten bass, co go tam słychać gra teraz w Metallice)